Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inne. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Edison, żarówka i matoł.

Ni z tego i z owego blog zaczął spełniać wymogi Adsense (o tym będzie w innym miejscu). Poczułem się prawie jak w bajce rysunkowej! Eureka! A nad głową zapaliła się żarówka.

W artykule jest przypomnienie o wycofaniu żarówek żarowych, ze względu na to, że większość energii oddawały w formie ciepła.
Faktycznie zakazane u nas żarówki można było kupować potem jako promienniki ciepła. W artykule jest jednak informacja, że być może doczekamy się powrotu żarówek, ponieważ wymyślono sposób na odzyskiwanie wypromieniowanej energii i tym samym zwiększenie sprawności żarówek.
Komentarz pod artykułem, nie jest mój – nie będę się też powtarzał – w razie czego oryginalny artykuł jest tu.
Żarówki konstrukcji Edisona, Maxima i Swana
Wyższa sprawność żarówki jest oczywiście związana z ekologią. Powraca jednak pytanie dlaczego nasze żarówki się przepalają. W sieci znaleźć można dużo informacji o żarówkowym spisku. 
Pierwsze z żarówek ulepszonych przez Edisona świeciły 40 godzin, jednak późniejsze świeciły dłużej niż nam współczesne. 
Co jakiś czas pojawiają się informacje o odnalezieniu żarówki kilkudziesięcioletniej świecącej do dziś. 
Żarówka państwa  Richardson  nazywana „Old Faithful” świeci prawie nieprzerwanie od 1938 r. 
Rekordzistką jest żarówka, z amerykańskiego miasteczka Livemore. Tutejsza straż pożarna szczyci się najdłużej świecącą żarówką świata!
http://www.centennialbulb.org/ (strona internetowa żarówki, można na niej sprawdzić jak aktualnie świeci)
Żarówka zainstalowana w 1901 roku świeci prawie bez przerwy (dwie przeprowadzi i remont remizy).
Już w latach 70-tych ubiegłego wieku została wpisana do Księgi Rekordów Guinessa. 
Żarówka strażakom przynosi szczęście. W pogotowiu mają generator prądu oraz baterie - byle tylko żarówka nie zgasła. Żarówka ma już zaklepane miejsce w muzeum – ale trafi tam dopiero kiedy przestanie świecić. 
Świetny jest opis przeprowadzki, elektryk pod strażą z żarówką w wymoszczonym pojemniku. 
I ogromny jęk zawodu, gdy żarówka nie zaświeciła w nowym miejscu (jak się okazało na szczęście z winy instalacji).
Nikt nie dostał zgody na sprawdzenie żarówki. Ustalono jedynie, że ma węglowy żarnik, według patentu francuskiego wynalazcy Adolfa Chailleta, konkurenta Thomasa Edisona.
Gdzieś po drodze do naszych czasów była zgoda by żarówki świeciły ograniczoną ilość czasu. A obecnie nasze AGD po 7 latach ma prawo się psuć. Choć kilkanaście lat temu bez problemu działało dwa razy dłużej.
O komputerach, komórkach nie ma co wspominać.
Co prawda jeszcze mam czas do końca umowy ale…
Na pewno sprzęt jest energooszczędny ale czy ekonomiczny, skoro dość szybko trzeba kupować kolejny?
Co do AGD zmywarka właśnie dogorywa a lodówka ma wszelkie papiery by zakończyć działanie – a o dziwo sprawuje się bez zarzutu.
Edison w laboratorium.
https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/4/42/Edison_in_his_NJ_laboratory_1901.jpg
Wracając do Edisona, ucznia nazywanego delikatnie mówiąc matołem. Według naszych standardów to podobno dyslektyk. Musze powiedzieć że w tym całym poście przynajmniej ta informacja jest pozytywna. 



niedziela, 24 stycznia 2016

Fotowoltaiczna ciekawostka

W artykułach, podręcznikach o pojedynczych ogniwach fotowoltaicznych, obowiązkowo znajduje się wpis, iż pojedyncze ogniwo ma za małe napięcie aby zasilić maszyny i urządzenia. Typowe ogniwo fotowoltaiczne z krzemu krystalicznego ma nominalne napięcie w granicach 0,5 V.
Pojedyncze ogniwa mogą być stosowane w czujnikach fotoelektrycznych czy fotodetektorach. Być może niektóre kalkulatorki zasilane są pojedynczymi ogniwami. 
Przeglądając zasoby internetowe natrafiłem jednak na nietypowe przykłady stosowania ogniw fotowoltaicznych.
Źródło: linki na dole artykułu
Miniaturowe maszyny umieszczone w kieliszkach – efekt pasji i specjalność Pana Szymona Klimka – inżyniera i jednocześnie artysty. Chociaż pomysł rozwijany jest od 2004 roku, niektóre prace doczekały się w międzyczasie nagród. 
Foto
Na stronę z przykładami prac trafiłem przypadkowo, przez informację o wyróżnieniu przyznanym przez CRAFTSMANSHIP MUSEUM CALIFORNIA oraz informację o pozostawieniu tam jednej z miniatur: parowozu "Adler  1835".
Kunszt i jakość wykonania miniatur, nie jest jednak argumentem za publikacją wpisu na moim blogu. 
Podobnej lub być może większej precyzji wymaga np. wykonie rzeźby w graficie umieszczonym ołówku.  
Jednak część miniatur, zdaje się że większość maszyn wiktoriańskich jest ruchoma i to właśnie do ich napędzenia używane są ogniwa fotowoltaiczne.
https://youtu.be/ZSUEEOdoG_8
Prezentowane zdjęcie i film pochodzą z prezentowanych poniżej adresów pod którymi można znaleźć więcej przykładów:
http://www.klimek1.user.icpnet.pl/
http://www.edrobiazg.com.pl/

sobota, 19 grudnia 2015

Konkurs dla przyszłych prosumentów

Portal Pogoda dla prosumenta przygotował konkurs (Słoneczny Patrol) dla przyszłych prosumentów.
"Celem konkursu jest zachęcenie grupy docelowej do poszukiwania (patrolowania) we własnym zakresie możliwości zastosowania rozwiązań proekologicznych w swoim najbliższym otoczeniu (budynku) oraz generowania pomysłów na energię pochodzącą z instalacji OZE. Konkurs jest również okazją do zgłębienia wiedzy na temat energetyki prosumenckiej i uzyskania społecznej akceptacji dla zmian sposobu pozyskiwania energii oraz jej redystrybucji".
Adresatami konkursu są spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe oraz właścicieli domów jednorodzinnych z terenu całej Polski.

Co należy zrobić?
"Zadanie konkursowe polega na przygotowaniu pracy w formie pisemnej, fotograficznej, rysunkowej, w formie schematu, bądź filmu, w której uczestnik wyjaśnia, jak zastosowanie energii odnawialnych oraz generacji wpłynie na standard ekonomiczny i ekologiczny zgłaszanego przez nich budynku (domu mieszkalnego, jednorodzinnego lub budynku mieszkalnego w zarządzie spółdzielni lub wspólnoty mieszkaniowej)".
Termin nadsyłania prac upływa 31 stycznia 2016 r.

Jakie są nagrody?
"W konkursie wyróżnionych zostanie 5 prac konkursowych wskazujących na zamierzenia jak najbardziej dopasowane do potrzeb energetycznych i przynoszących wymierne korzyści. Nagrodami są audyty prosumenckie oraz gadżety edukacyjne wykorzystujące odnawialne źródła energii".
Portal zachęca do skorzystania z opracowanych materiałów, np. kalkulatora, asystenatenta prosumenta czy platformy edukacyjnej (wymaga rejestracji).

Szczegóły dotyczące konkursu dostępne są na stronie portalu:
http://pogodadlaprosumenta.pl/konkurs/




niedziela, 13 grudnia 2015

Sprawdź czym oddychasz

Mam nadzieję, iż tytuł przyciąga uwagę. 
W rzeczywistości post z tematyką OZE ma mało wspólnego. Chociaż pośrednio emisja zanieczyszczeń do atmosfery związana jest z wykorzystywaniem "brudnej" energii.
Klika dni temu Główny Inspektorat Ochrony Środowiska (GIOŚ) udostępnił nowy portal, dzięki któremu można uzyskać aktualne i wiarygodne informacje na temat jakości powietrza w swojej okolicy. Chociaż z tą okolicą to raczej dość umowna sprawa, dane prezentowane są z około 140 automatycznych stacji pomiarowych Państwowego Monitoringu Środowiska. Według mojej oceny nie daje to gwarancji najbliższej okolicy - chyba że mieszka się naprawdę blisko jednej ze stacji.
Użytkowanie portalu nie wymaga wiedzy eksperckiej. Skala wyników ma wartości opisowe od „bardzo dobrego” do „bardzo złego” - wraz z ogólnymi zaleceniami opisanymi w legendzie (wyniki bardzo złe mogą wpływać na nasze zdrowie). 
Jakość powietrza prezentowana jest zbiorczo dla wszystkich zanieczyszczeń lub oddzielnie dla poszczególnych substancji – pyłów zawieszonych: PM10 i PM2,5, dwutlenku siarki, dwutlenku azotu, tlenku węgla, benzenu i ozonu.

Akurat w momencie otwarcia portalu byłem na wyjeździe, jeszcze wczoraj na mapie widoczne były miejsca z "bardzo złym" stanem powietrza. Dziś w chwili robienia zrzutu ekranowego - we wszystkich stacjach pomiarowych oznaczona był jakość "bardzo dobra" i "dobra".

Źródło: http://powietrze.gios.gov.pl/ (zrzut ekranu)
Poniżej link do podstrony portalu przedstawiający bieżące dane pomiarowe:


środa, 11 listopada 2015

Samochody elektryczne a Odnawialne Źródła Energii

Z jakiegoś powodu samochody elektryczne powszechnie kojarzy się z nowymi technologiami i OZE. Zapominamy, że energia zgromadza w akumulatorach samochodu pochodzić może z nieodnawialnych źródeł energii. Obecnie ładując akumulatory z tradycyjnego gniazdka, to zależnie od dostawcy ilość energii pozyskanej z odnawialnych źródeł energii jest u nas w najlepszym przypadku na poziomie 10%. 
Być może samochody elektryczne będą coraz bardziej popularne – jednak jeszcze potrzeba czasu by zużywana przez nie energia pochodziła w 100% z OZE.
Nowoczesne kształty, cicha praca kojarzona jest z nowymi technologiami i przyszłością.
W rzeczywistości historia aut elektrycznych jest dłuższa niż znanych nam bardziej aut z silnikami spalinowymi. 
Aut elektrycznych nie było trzeba rozgrzewać, nie śmierdziały ropą, nie wymagały rozruchu korbą, były bezgłośne, czy w końcu były reklamowane jako auta dla kobiet (czyste i bezpieczne). 
Niestety aspekt dbania o środowisko nie był brany kiedyś pod uwagę, dzięki czemu wygoda użytkowania, a w końcu cena aut spalinowych sprawiła, iż przez kilkadziesiąt lat pojazdy elektryczne budowane były do celów specjalnych lub przez konstruktorów – hobbystów.
Poniższy tekst ma charakter poglądowy – nie będę się spierał o szczegóły i dokładne daty.
Aby powstały pojazdy elektryczne, najpierw w 1800 roku A. Volt musiał skonstruować miedziano-cynkowe ogniwa galwaniczne. A w 1821 roku Michael Faraday musiał odkryć zjawisko indukcji elektromagnetycznej i zademonstrował podstawy działania silnika elektrycznego. 
Chociaż koncepcja pojazdu elektrycznego opracowana została już w 1832 roku, przez Roberta Andersona, na naprawdę funkcjonalne i praktyczne wersje pojazdów trzeba było czekać do roku 1880 i lat kolejnych. 

Pierwszy model samochodu o napędzie elektrycznym powstał w 1835 roku, według koncepcji Holendra profesora Sibrrandusa Stratingha,  wykonany przez jego asystenta Christophera Beckera. Źródłem energii pojazdu było ogniwo Volty.
Niestety bateria nie dawała się odn nowa naładować a zasięg pojazdu sięgał 15-30km.
Pierwszy samochód napędzany silnikiem elektrycznym zbudował amerykański kowal i wynalazca Amerykanin Thomas Davenport w 1836 roku (według innych źródeł pojazd powstał w latach 1834-1836). Pojazd czerpał prąd z elektrycznej baterii. Oczywiście wzorem dla pojazdów były w tym czasie powozy pozbawione koni.
Do upowszechnienie pojazdów elektrycznych przyczynił się francuski naukowiec Gaston Planté, który to zbudował pierwszy akumulator (1859 rok). Powstawały coraz to doskonalsze konstrukcje. 
Więc samochody elektryczne miały już spory udział w rynku kiedy to w 1885 roku Niemiec Carl Friedrich Benz zademonstrował pierwszy pojazd z silnikiem spalinowym. 

Szkic pojazdu elektrycznego – 1881 r. Ayrton Perry
Trójkołowy elektryczny pojazd został pokazany na Międzynarodowej Wystawie Energii Elektrycznej w Paryżu w 1881 roku. Thomas Parker w Anglii rozpoczął produkcję samochodów elektrycznych w 1884 roku.
Samochód elektryczny zbudowany przez  Thomasa Parker
Samochód elektryczny zbudowany przez  Thomasa Parker
Na zdjęciu jedna z pierwszych jazd  Thomasa Parkera samochodem. Thomas jest w środku, a na tylnym siedzeniu, prawdopodobnie jego syn Alfred.

W 1890 roku w Stanach Zjednoczonych rozpoczęto masową produkcje samochodów elektrycznych.
Szczególnie popularnym stał się samochód zbudowany przez Ala Rykera i Williama Morrisona. 
Samochód elektryczny zbudowany przez Williama Morrisona
Samochód elektryczny zbudowany przez Williama Morrisona
Pierwszy produkowany samochód elektryczny w Stanach Zjednoczonych powstał w Des Moines, Iowa William Morrison w 1891. Cztero-konny pojazd osiągał maksymalną prędkość 20 mil na godzinę i mógł przewozić do 12 pasażerów. Do napędu użyto 24 ogniw, które były przechowywane pod siedzeniami (konieczne było ich doładowywanie co 50 mil).
Popularność pojazdów elektrycznych w Stanach Zjednoczonych, spowodowała uruchomione przez Electric Carriage and Wagon & Co. z Filadelfii produkcji na skalę masową. W 1897 r. firma ta dostarczyła administracji Nowego Jorku serię elektrycznych taksówek. 
W 1899 roku Belg Camille Jenatzy osiągnął w swoim pojeździe elektrycznym prędkość 98 km/h i tym samym ustanowił rekord świata. 
Camille Jenatzy z żoną podczas parady w pojeździe La Jamais Contente w 1899 roku
Camille Jenatzy z żoną podczas parady w pojeździe La Jamais Contente w 1899 roku
Według innych źródeł Jenatzy osiągnął prędkość 105.882 kilometrów na godzinę (65,792 mph).
Według innych źródeł Jenatzy osiągnął prędkość 105.882 kilometrów na godzinę (65,792 mph).
W powyższej konstrukcji też nie łatwo dopatrzyć się modelu Porsche (Lohner-Porsche Mixte Hybrid - prawdopodobnie pierwsze auto hybrydowe)
W 1902 roku zbudowano samochód nazwany Torpedo, jego maksymalną prędkością miało być 120 mp/h (ok. 200 km/h), niestety w takcie próby pojazd został rozbity, po utracie kontroli wpadł z dużą prędkością w publiczność co spowodowało ofiary śmiertelne.
Torpedo - auto elektryczne
Torpedo
Napęd elektryczny miały także pierwsze Studebakery z 1902 r. 


Studebaker
Studebaker 
Złoty wiek pojazdów elektrycznych przypada na początek XX wieku. Na przełomie XIX i XX wieku, w 1900 roku prawie jedna czwarta nowych samochodów sprzedawanych w USA były elektryczne, a ponad jedna trzecia samochodów na drodze były zasilane prądem elektrycznym.
Niemiecki samochód elektryczny z 1904 roku z szoferem umieszczonym na górze.
Niemiecki samochód elektryczny z 1904 roku z szoferem umieszczonym na górze.
W 1907 roku wszedł do produkcji Detroit Electric. Podobno Henry Ford kupił taki model dla swojej żony.
Detroit Electric Coupe  na jednym ładowaniu potrafił przejechać do 130 km i rozpędzał się do 32 km/godz.
Detroit Electric Coupe - auto elektryczne
Detroit Electric Coupe
W 1912 r. po Stanach Zjednoczonych jeździło około 20 000 pojazdów zasilanych energią z akumulatorów.
Seryjna produkcja Forda Model T od 1908 roku (spadek cen – 300 dolarów przy pensji 5-7 dolarów), wykorzystanie rozrusznika od 1912 roku, spowodowały w zasadzie stopniowy zanik stosowania aut elektrycznych do 1920 roku.

Ciekawe informacje znajdują się w wielu miejscach sieci – odbiegają one jednak znacznie od moich zainteresowań. Polecam stronę:
http://www.edisontechcenter.org/ElectricCars.html
Chociażby z powodu dwóch poniższych filmów:
1901 Baker Electric Car - at 25 mph
https://youtu.be/P9qlNCEZWKs
1914 Detroit Electric Car
https://youtu.be/v_05ddNt_-8

PS. Oczywiście w latach 70-80 ubiegłego wieku auta elektryczne stopniowo zaczęły wracać do łask. 
Z mojego punktu widzenia kluczowe jest pochodzenie energii zasilającej auto.
To samo tyczy się aut napędzanych wodorowymi ogniwami paliwowymi. Wodór wytwarzać można za pomocą OZE, choć obecnie nadal najczęściej wytwarzany jest innymi „brudnymi” technologiami.

niedziela, 1 listopada 2015

Quadrocoptery inspirowane pojazdami z Gwiezdnych wojen.

Istnieje spora ilość zdalnie sterowanych zabawek związanych ze słynną sagą.
Tym razem padło na pojazdy na jedno-dwuosobowe pojazdy używane w lasach planety Endor Latający ścigacz/skuter).
Źródło: https://youtu.be/1lg5YRMJY6I
Zabawka została zmodyfikowana, w osadzonym na skuterze szturmowcu zamontowano minikamerę, pozwalającą na obserwację lotu z perspektywy pilota.
Autor dość poważnie podszedł do tematu, efekt jest naprawdę niezły. Więcej informacji w poniższym artykule:
http://nerdist.com/star-wars-speeder-bike-quadcopter-turns-every-forest-into-endor/

Jakiś czas temu głośno było o projekcie z Kikstartera. Podobny pojazd w skalo 1:3 został już zademonstrowany i przetestowany, a właśnie zbierane są środki na budowę pełnowymiarowej wersji.

Ciekawe informacje i ilustracje na ten temat zamieszczono tu:
http://www.dailymail.co.uk/sciencetech/article-2737833/Fly-like-Stormtrooper-Amazing-video-showcases-futuristic-hoverbike-set-sale-not-size-set-45-000.html

Projekt jest jednak dalej rozwijany:
Źródło: https://youtu.be/bpko3CPHonQ

Najwięcej informacji znaleźć można na stronie projektu.
http://www.hover-bike.com/MA/
Źródło: http://www.hover-bike.com

Podobno projektem zainteresowała się armia. Udało się rozwiązać główne problemy związane ze stabilizacją. Sam pilotaż jest podobno banalnie prosty. Jednak póki co nie wiadomo czy armia skończy projekt, czy też będzie od rozwijany do zastosowań komercyjnych.
Źródło: https://youtu.be/Wq2FYr8SToc

Niemniej w chwilo obecnej można zakupić sobie drony w takim kształcie. Jak widać na filmach zachowują się stabilnie i wyglądają świetnie.

Do latu takim pojazdem jeszcze długa droga, po powstaniu wersji którą można będzie zakupić, okaże się, ze trzeba będzie posiadać konkretną licencję.



Sam pomysł na pojazd ma kilkadziesiąt lat (co widać na filmie – podobnie jak wizualizacje na 2017)

Źródło: https://youtu.be/uwxaZ9KCdcE

A jeśli chodzi o bardziej futurystyczne realizacje:
Źródło: https://youtu.be/OBDYQods2Vc

Co do multicopterów unoszących człowieka to znaleźć można wiele pojazdów np.
Źródło: https://youtu.be/L75ESD9PBOw

PS. To nie koniec dronów inspirowanych Gwiezdnymi Wojnami więc tematyka OZE pewnie będzie musiała jeszcze poczekać.
Inne pojazdy z tej serii: Drony inspirowane pojazdami z Gwiezdnych Wojen

środa, 21 października 2015

Dron zbada lodowy świat wielkiego Tytana - wkurza mnie takie podawanie informacji

Sam jestem leniem i pewnie popełniam wiele błędów.
Trafiłem właśnie na artykuł z 21.10.2015 Dron zbada lodowy świat wielkiego Tytana.
Powołanie się na optymistyczne wyniki sondy Cassini, pomysł wysłania statku matki i drona do lotów w atmosferze a na koniec informacja o tym, iż dronem będzie zmodyfikowany Parrot AR Drone.
Źródło: NASA :-) a poważnie (https://www.nasa.gov/sites/default/files/matthies.jpg)
Wiadomość miała status nowości (8 godzin po publikacji). Ale nie ma wskazanego źródła informacji, No OK - NASA - planuje. Kto szukał czegoś w zasobach NASA ten wie, że jest tam ogrom materiałów i ciężko czasami coś namierzyć.

Tymczasem sonda Cassini ma przed sobą już schyłek misji, gdzieś widziałem że misja potrwa jeszcze niecałe dwa lata http://www.nasa.gov/mission_pages/cassini/main/index.html, a trwa już od paru ładnych lat (2005r).

O zamiarach wysłania drona można znaleźć materiały z 2012 roku ale żeby były nowsze:
Titan Tech: Lightweight Drone Could Explore Saturn Moon By Elizabeth Howell, Live Science Contributor | July 01, 2014 05:23 pm 
Czyli wypatrzony dziś artykuł to nie nowość!
Ale informacja na bazie jakiego drona będą tworzyć pojazd naukowcy to coś nowego - pytanie tylko skąd się to "pojawiło". Nie umniejszając nic tej serii dronów - nawet mówiąc o bazie, to właściwie inny pojazd.
Nie znalazłem takiej informacji (może źle szukałem - ale właśnie to jest powodem mojej irytacji).
Jest w sieci ładny film:
https://youtu.be/SIb_wOtr2XE
Tylko jaki on ma faktycznie związek z NASA?

Żeby nie było, jak widać, zamiast pisać o Odnawialnych Źródłach Energii (OZE), czy o dronach, szukając w sieci ciekawych materiałów (czy porządkując tekst), można zamiast tego w kilka minut zrobić artykuł o niczym, W powyższym przypadku jedyna dodatkowa informacja to skład atmosfery Tytana i że to jest księżyc (największy) Saturna.
W moim przypadku łatwo komentować i szybko sprawdzić sieć, zostawiając odłogiem zaplanowane wcześniej artykułu. No ale na nie potrzebuję więcej czasu a tego jak wiadomo brakuje :-)

A dla ciekawskich artykuł z 2012 roku (z artystyczną wizją drona):
http://m.space.com/14191-titan-drone-aircraft-explore-moon.html

wtorek, 13 października 2015

Dron wyglądający jak skrzynka narzędziowa

Przy okazji pokazywania dronów w kształcie zwierząt i oraz wykorzystania jako korpusów lodu czy czekolady, usłyszałem że był taki dron w kształcie skrzynki narzędziowej.
Dron w kształcie skrzynki narzędziowej

Źródło: kadr: https://youtu.be/eibyRBcmLvc
Poszukiwania doprowadziły mnie do kilku ciekawych tematów, skutecznie odsuwając od zagadnień związanych z Odnawialnymi Źródłami Energii.
Póki co bez problemu udało się znaleźć drona w formie skrzynki narzędziowej (Box-O-Copter) - film poniżej.
Źródło: https://youtu.be/eibyRBcmLvc
Więcej informacji i fotografii znajdziesz na stronie:
http://www.flitetest.com/articles/box-o-copter-toolbox-quadcopter

Jak skrzynka narzędziowa, to przydałby się dron, który można wykonać za pomocą narzędzi w skrzynce.
Także i tym razem nie trzeba było szukać długo.
Wooden Quadrocopter - wykonany z drewna, strasznie przypomina mi jeden ze starszych żyrandoli, W sumie całkiem fajna konstrukcja.
https://youtu.be/AgNq6VPVl2M
Więcej informacji i zdjęć znajdziesz tu:
http://walyou.com/wooden-quadrocopter/

poniedziałek, 12 października 2015

Dron graficiarz

Niestety praca nie pozwala mi na efektywne prowadzenie bloga. Generalnie należało by zmienić pracę. Przy okazji poszukiwania konkretnego drona o którym usłyszałem, znalazłem taką ciekawostkę jak dron graficiarz.
The Drone That Will Change Graffiti
Źródło:kadr: https://youtu.be/7vZzqjKIBNc
Do tej pory raczej słyszałem o tym, ze drony mają zwalczać graficiarzy. Widziałem już drony budujące konstrukcje, drony biorące udział w widowisku typu światło  i dźwięk. Jednak zastosowanie drona w sztuce (albo w formie wandalizmu) otwiera nowe perspektywy. 
Zwykłe malunki najczęściej wykonywane sa na wysokość wyciągniętej ręki, czasami na wysokość rusztowania. 
Wyobraźcie sobie powierzchnię na boku 100 metrowego budynku - tam dopiero można poszaleć. Pewnie obraz musi być większy, ale weź ganiaj się z graficiarzem. W zasadzie cały obraz można by zaprogramować - wysłać drony i bezczelnie iść oglądać jak powstaje obraz nawet w tłumie gapiów. 

Pewnie zaszalałem, ale wygląda na to że malowanie elewacji - to potencjalna praca dla dronów.
Na razie początki drona graficiarza na filmie poniżej. 
Źródło: https://youtu.be/7vZzqjKIBNc
Muszę się zgodzić ze sławami artysty który maluje za pomocą drona i obiecuje stworzenie otwartej programowalnej platformy przeznaczonej dla ogólnie dostępnych dronów."Dron może być potężnym narzędziem sztuki albo wandalizmu" tym bardziej, że artysta ten to KATSU, jego prace z jednej strony trafiły np. do Minecrafta.  Z drugiej zasłynął filmem na którym na podpisuje się na ogrodzeniu Białego Domu - co okazało się montażem. 
Więcej informacji o dronie, autorze i podpisie na murze:

poniedziałek, 5 października 2015

Nie wierzę! Rezygnacja z budowy elektrowni atomowej!!!

Rezygnacja z budowy elektrowni atomowej w Polsce.
Marudziłem trochę, że lepiej OZE, że planowana lokalizacja to w sumie dość blisko mego miejsca zamieszkania, a tu proszę...

Dziś wyjątkowo późno robię sobie prasówkę a tu w wielu miejscach informacja o rezygnacji. Może to faktycznie gra wyborcza, nie mniej taką elektrownię da się zastąpić dużo bardziej bezpiecznymi źródłami OZE.


"Nie ma zgody społecznej ani politycznej na uruchomienie budowy elektrowni atomowej - twierdzi Jacek Protasiewicz"

Więcej informacji w artykule Platforma rezygnuje z elektrowni atomowej?   Bartłomieja Derskiego

piątek, 2 października 2015

Dziwne drony - kot - mysz - struś i co dalej?

Znalazłem kilka artykułów przedstawiających dziwne pomysły Holendra Bart Jansena na drony. W większości jest informacja o kocie, szczurze i to dość starawe bo z 2012 i 2013 roku.
Okazuje się że w zasadzie są to artystyczne wizje a ponownie o nich głośno, ponieważ holender chce zbudować jednoosobowy helikopter na bazie Krowy!!

Kot został spreparowany i zmienił się w Orvillecopter.
źródło: fragment kadru z https://youtu.be/jityxjT4Tk0
Wszystko zaczęło się w 2012 roku od wypadku kotka noszącego imię Orville Wright! Podobno to imię było inspiracją. Kot został spreparowany i zmienił się w Orvillecopter.
Dron wywołał spore oburzenie - w końcu "wylądował" na festiwalu Kunstrai w Amsterdamie. 
https://youtu.be/jityxjT4Tk0
Pewnie do kota pasuje szczur, dlatego wymienia się powstanie mniejszego drona na bazie szczura.

https://youtu.be/zKpVXYXFZhA

Nie znalazłem jednak informacji w naszych mediach, że w 2013 roku powstał już większy dron tym razem na bazie strusia.
https://youtu.be/HS-4s0ilxhs

Mowa była o marzeniach w postaci samolotu - mini rekina lub jednoosobowej krowy, Na helikopter trzeba jeszcze poczekać. Samolot i inne realizacje nie związane z dronami można obejrzeć na stronie:
http://uk.businessinsider.com/artist-bart-jansen-is-building-a-badger-submarine-and-cow-copter-2015-9
Źródła artykułu odsyłają do kolejnych stron (między innymi do pierwszych prób z kotem).

Generalnie, może niesamowite, może nieładne, może obrzydliwe ale generalnie drony jak drony - troszkę nietypowe kadłuby.

Drony na Marsie
Nietypowe drony
Niesamowite drony


.


wtorek, 22 września 2015

Drony nie z tej Ziemi

Ostatnio nabrałem się na artykuł o Marsie, tym razem sam postanowiłem sprawdzić jak to obecnie wygląda.
Chociaż dron stają się coraz bardziej popularne, to większe maszyny o ciekawszych funkcjonalnościach nadal budzą podziw i zaciekawienie.
 Projekt NASA - Marsjański dron.
Biorąc pod uwagę plany „kolonizacyjne” Marsa, uwzględnia się także wykorzystanie latających dronów. Urządzenia te należy najpierw dostarczyć na Marsa, pamiętając o odmiennych warunkach atmosferycznych, przez co nie da się wykorzystać bezpośrednio urządzeń użytkowanych na Ziemi. Pomimo tego NASA, zakłada użycie wielu małych dronów jako armii zwiadowców. Z założenia łaziki są dość duże i ciężkie (mają zajmować się odwiertami, pozyskiwaniem próbek itp.), drony miały by ważyć około kilograma, przy sporych (metrowych) łopatach. Dzięki czemu można by ich zabrać na Marsa dużo więcej. Osobną sprawą pozostaje sposób zasilenia dronów, jednym z pomysłów jest wykorzystanie tradycyjnego dużego łazika jako platformy startowej i miejsca ładowania. Łazik wyposażony w taki zwiad miałby znacznie większe możliwości eksploracji i mógłby efektywniej poruszać się w terenie.  
https://youtu.be/vpBsFzjyRO8
Według jednej z koncepcji Mars Helicopter byłby wyposażony w dwa współosiowe wirniki o średnicy  (3,6 stopy) 1,1 m. Niezbędne systemy zamknięte mają być w skrzynce pod łopatami. Nad nimi planowany jest panel fotowoltaiczny ładujący akumulatory (wersja ta wygląda na wariant testowany na Ziemi). 

Samolot

Alternatywnym pomysłem jest samolot choć w tej wersji to w zasadzie latające skrzydło. Także i w tym przypadku liczą się rozmiary. Do testów mają odbywać loty na wysokości 100 000 stóp – co ma przybliżyć warunki na Marsie.
Rolą samolotu nie byłoby wsparcie łazika, lecz poznanie powierzchni pod kątem przyszłych lądowań.
Samolot zwiadowczy na Marsa
Źródło: NASA/Dennis Calaba

Uniwersalny pojazd

Badać będziemy nie tylko Marsa, warunki mogą być ekstremalne – NASA testuje pojazd Extreme Access Flyer czyli system do różnorodnych środowisk. Na dostępnej stronie zamieszczony jest test urządzenia z wykorzystaniem gimbala.
Prototyp Extreme Access Flyer zbudowany do testów w różnych środowiskach.
Prototyp Extreme Access Flyer zbudowany do testów w różnych środowiskach.

piątek, 18 września 2015

Pierwsza w Polsce dostawa jedzenia dronem - świetna i tania reklama firmy

17.09.2015 rano bezzałogowy statek powietrzny, sześciowirnikowiec (czyli dron - heksacopter) ważący 5 kilogramów,
"wystartował z okolic mostu średnicowego i wylądował tuż przy moście Poniatowskiego przed lokalem Temat Rzeka. W specjalnie skonstruowanym pojemniku, podczepionym do drona, umieszczono kanapki oferowane przez jedną z warszawskich restauracji, które łącznie ważyły dwa kilogramy.
Pierwsza dostawa posiłku drogą powietrzną była na razie tylko testem. - Wykorzystanie dronów do transportowania jedzenia to nasz testowany plan na przyszłość. Wiedząc, że szybkość dostawy ma tak duże znaczenie, rozważamy wszelkie sposoby pozwalające na optymalizację czasu - wyjaśnia Lech Kaniuk, dyrektor portalu pizzaportal.pl.
"
Sam Pan Lech zastrzega się, że to przyszłość - ale cytujące w wielu miejscach informację media, już to spłycają, podkreślając test pierwszej dostawy jedzenia. W rzeczywistości powstała świetna reklama. Bo co w zasadzie przetestowano. Lot drona na jakimś odcinku z 2 kg obciążeniem.

Odległość: Most Poniatowskiego znalazłem od razu, most Średnicowy musiałem poszukać - od teraz wiem że jest taki most kolejowy. Odległość między mostami to jakieś 350 m. Być może był to lot na zaplanowanej trasie, ale wygląda na lot w zasięgu wzroku.
Bezzałogowy: Dron tak, ale albo trasa była zaplanowana albo "potrzebowała" operatora.
Specjalny pojemnik. Fakt pojemnik na kanapki trzeba było wykonać, ale podwieszenie aparatów, kamer termowizyjnych itp. także wymaga tworzenia uchwytów, czy pojemników.
Waga: Moje zamówienie - 3 pizze i 2 litry Coli nie miałoby szans.

Takie zamówienie - zapłacone online - miało by marne szanse by do mnie dotrzeć. Nawet gdyby kierowało się na sygnał mojego telefonu, samo nie ominie przeszkód. Faktycznie przewóz jedzenia z jednego lokalu do drugiego lokalu mogę sobie już wyobrazić.

Do kilkukilogramowego zamówienia trzebaby znacznie większego drona i związanego z nim operatora. Takim dużym dronem, trudniej latać w mieście, nad budynkami i ludźmi (choć samo pilotowanie może być łatwiejsze). Do latania poza zasięgiem wzroku trzeba dodatkowych umiejętności. Do samochodu można zabrać kilka zamówień i pokonując korki dostarczyć je jednorazowo.
Dronem trzeba by wracać.
Pomijam zezwolenia, ubezpieczenia i inne bariery. Duży dron z zabezpieczeniami będzie także dość drogi. Więc raczej na coś takiego jeszcze poczekamy. Co nie zmienia faktu, że z czasem pewnie doczekamy się"inteligentnych dronów".

Na razie jednak to tylko świetna, skuteczna i tania reklama - o zasięgu całego kraju. Zresztą sam film z wydarzenia przypomina teledysk reklamowy:
https://youtu.be/CVes7-JBTxc
PS. Dobrze że trafiają się takie tematy, nadal nie mam czasu na pisanie o OZE a tak nie mogłem się powstrzymać.

PS2. Z mojego punktu widzenia to dron z panelem słonecznym jest w tym momencie ciekawszym projektem (http://oze-eksperyment.blogspot.com/2015/09/drony-panele-fotowoltaiczne.html)

środa, 9 września 2015

Drony a panele fotowoltaiczne.

Jak widać ostatnio tematy związane z dronami dominują.
Czas powrócić do OZE (Odnawialnych Źródeł Energii) - może powiedzie się takim przejściowym tematem.
Dron zasilany panelem fotowoltaicznym - etap w budowie dronów poruszających się w atmosferze Marsa.
 Źródło: Fragment kadru z https://youtu.be/FD0TwsDwXY4

Co wspólnego ma dron z Panelami?

Chociażby to, że dron z kamerą termowizyjną może szybko wykonać inspekcję farmy fotwoltaicznej.
Same panele ulegają zabrudzeniu, kurzem, piaskiem, odchodami itp. pogarsza to uzysk energetyczny o 5% - a w niektórych źródłach mowa nawet o znacznie większych wartościach. 
Rozwiązaniem może być mycie ręczne lub posłużenie się dedykowanymi dronami. Dron typu łazik jeździ po panelu i go czyści. Potrafi także przejść na pobliski panel. Dalszy etap to inspekcja dronem "zwiadowcą" z powietrza, a następnie skierowanie w newralgiczne miejsca naziemnego sprzątacza.
Ewentualnie dron - lotnik mógłby dostarczyć "sprzątacza" w odpowiednie miejsce. 

Takie rozwiązanie - jeszcze niestety - sprzatacza - lotnik nie dostarcza testowane jest w Japonii.
http://www.renewableenergyworld.com/articles/2014/11/from-module-cleaning-robots-to-flying-drones-japans-growing-solar-o-m-market.html

Firma SolarBrush pracuje nad rozwiązaniem w którym "lotnik" wyposażony będzie w myjkę na długim wysięgniku (o dronach pisałem też tu: Drony a OZE itp.) - według tej firmy zabrudzenia mogą ograniczać uzysk energetyczny z paneli nawet o 30%. Rozwiązanie to docelowo ma pozwolić na mycie okien. http://www.aerialpower.com/home   



Zostaje mi jeszcze jeden przykład powiązania pomiędzy dronami a panelami fotowoltaicznymi.
Drony dostępne dla "Nas"zabierają na "pokład" akumulatory - ich czas lotu to 15-20 minut. Oczywiście inne czasy mają drony wojskowe i specjalistyczne. Także dron zasilany wodorem miał inne parametry lotu (Hycopter - prawdopodobnie pierwszy komercyjny dron zasilany wodorem. ). 

Testowany jest dron, którego dodatkowym zasilaniem jest panel fotowoltaiczny.
Projekt Xsol-E1.1 uzyskał już wydłużenie czasu lotu urządzenia o 250%. Dron z akumulatorem 3C 2200mAh Litho utrzymuje się w powietrzu przez około 12 minut. Z dodatkowym zasilaniem z panelu fotowoltaicznego - przez ponad 25.
https://youtu.be/FD0TwsDwXY4
Co ciekawe projekt jest wstępem do  stworzenia dronów poruszających się w atmosferze Marsa.
Więcej informacji: https://www.linkedin.com/pulse/xsol-e11-solar-experiment-thomas-i-parrish-iv-cgcio

wtorek, 8 września 2015

Para przez 20 lat budowała swój własny raj na wodzie - przykład kłopotów z nazewnictwem fotowoltaicznym

W zasadzie szykowałem się do artykułu o typach paneli fotowoltaicznych. Trafiłem jednak na artykuł w ONECIE.
"Para przez 20 lat budowała swój własny raj na wodzie"
http://wiadomosci.onet.pl/swiat/para-przez-20-lat-budowala-swoj-wlasny-raj-na-wodzie/wmrtdm

W sumie bardziej szkoła przetrwania - dążenie do samowystarczalności itd. zaprasza do zapoznania się z artykułem i fotkami.
O co mi chodzi?
Wiem, że nie każdy musi znać się na wszystkim, ale pisząc artykuł co nieco trzeba by sprawdzić.
Chodzi o zdanie: "Elektryczność docierała do nich dzięki bateriom słonecznym, ale gdy system się popsuł, para przerzuciła się na generatory fotowoltaiczne."
No za nic nie kumam co na co wymienili. W komentarzach informacja, że z kolektorów słonecznych przeszli na panele fotowoltaiczne. Ale kolektory dostarczyć mogą ciepłej wody a nie elektryczności. Czyli Baterie słoneczne - to prawdopodobnie panele fotowoltaiczne.
Czyli zepsuły się panele i zastąpiono je generatorami fotowoltaicznymi.
Panele jako takie są do czegoś podłączone i tworzą instalację.
Z nazwą generator fotowoltaiczny spotykam się dość rzadko,jednak faktycznie występuje.

Ze słownika PWN.
"generator fotowoltaiczny,
urządzenie służące do bezpośredniego przetwarzania energii promieniowania słonecznego na energię elektryczną.
Składa się z baterii słonecznej, tj. układu ogniw fotoelektrycznych, w którym odbywa się przetwarzanie energii, układu magazynującego energię elektryczną i elektronicznego układu sterującego. Układem magazynującym energię jest zwykle bateria akumulatorów, zapewniająca ciągłe jej dostarczanie do zasilanych urządzeń nawet w czasie występowania przerw w dopływie energii słonecznej. Zadaniem elektronicznego układu sterującego jest zarządzanie energią wytwarzaną w generatorze fotowoltaicznym, przede wszystkim niedopuszczanie do przeładowania baterii akumulatorów oraz uniemożliwianie zwrotnego przepływu energii elektrycznej z baterii akumulatorów do baterii ogniw, a także regulacja jej dopływu do zasilanych urządzeń.
"

1. Panel fotowoltaiczny - bezpośrednio przetwarza  energię promieniowania słonecznego na energię elektryczną.
2. Składa się z baterii słonecznej, układu magazynującego i elektronicznego układu sterującego.  - Czyli chodzi o instalacje fotowoltaiczną!
3. Zadaniem elektronicznego układu sterującego jest zarządzanie energią wytwarzaną w generatorze fotowoltaicznym. - Zaraz układ sterujący był przed chwilą elementem składowym generatora a teraz nim steruje.

Jak widać - opisywane są prawdziwe procesy ale dobór słów miesza w tym znacznie. Zachowując osobno panel fotowoltaiczny oraz instalację fotowoltaiczną (z mechanizmem magazynowania energii oraz układem sterującym) chyba można to bardziej prawidłowo wyjaśnić.
W artykule na ten sam temat - http://wimea.edu.pl/?p=100 - w opisie ogrody zasilane są energią z paneli słonecznych. 

Moja próba wyjaśnienia tych terminów znajduje się tu: Ogniwa, moduły, panele fotowoltaiczne, kolektory słoneczne, baterie słoneczne – bałagan nazewniczy.

Niestety ONET nie podaje źródła - więc nie wiem o co chodziło w tekście. W wyszukanych "przedrukach" anglojęzycznych - jest mowa o zasilaniu ogrodów dzięki fotowoltaice, panelom solarnym (czyli fotowoltaicznym) lub też "panelom lub z generatora". To że mają dedykowany generator na paliwo, jest całkiem sensowne - zakładając kilka pochmurnych dni z rzędu. Nadal jednak nie wiem co no co zamienili według onetu.
Może po 20 latach wymienili panele na nowe - jednak tylko autor artykułu wie co miał na myśli.
Chyba najbardziej pełny opis paneli jest tu:
http://www.boredpanda.com/sustainable-home-off-the-grid-freedom-cove-wayne-adams-catherine-king/
"The settlement had been powered by an array of 14 solar panels, but recently switched to a generator after these broke down.".
Ale czy na tej podstawie można powiedzieć że 14 paneli fotowoltaicznych zastąpiono generatorem fotowoltaicznym?

piątek, 4 września 2015

Nietypowe drony

Niesamowite drony nie cieszyły się powodzeniem. Dalej jednak podrążymy temat.
Z czego zbudowany jest (może być) dron?
Aparatura, silniki, to zbiór gotowych elementów, osadzić je można jednak w nietypowej ramie.
Kadr z filmu
Źródło: Kadr z https://youtu.be/e6lRbiHswho
Pierwszy pomysł ma zastosowanie, wszędzie tam gdzie trzeba szybko dostarczyć trochę substancji odżywczych. Konstrukcja drona wykonana w całości z czekolady. Na filmie zarejestrowano produkcję i lot.
https://youtu.be/e6lRbiHswho
Rozwiązanie zwiększa udźwig drona, jego kadłub jest jednocześnie transportowanym elementem. Niestety jednorazowo.

Ta sama ekipa wpadła na to, by kadłub drona wykonać z lodu. Niestety wybrali porę roku w której lód najlepiej sprawdza się w szklance z chłodnym napojem. Zimą czas życia drona byłby dłuższy.
https://youtu.be/bD6QT3RzjNk

Na stronie http://augmentyka.pl/dron-z-grzybow/ Bartłomiej Tomżyński prezentuje jeszcze drona biodegradowalnego z "grzybów".
Ale pomysłów na wykorzystanie dronów jest sporo. Przykładowo poniżej helikopter wykonany z kilkudziesięciu dronów.
https://youtu.be/t5JgnMJzCtQ

środa, 2 września 2015

Niesamowite drony


No i po wakacjach. Ale póki co właśnie taki rozrywkowy temat. Chociaż też wywołany pracą. Akademia Morska ogłosiła przetarg na drona. Dopiero po chwili dotarło do mnie, że dron dornowi nierówny i tym razem chodzi o drona poruszającego się pod wodą.
Oglądając filmy SF, zobaczyć można drony w kosmosie czy podwodą. Kamera akcji Lily udowadniała częściową odporność na wodę.
Postanowiłem zerknąć jednak jak to jest z dronami związanymi z wodą. Okazuje się że jest tego sporo. A że wiem o kilku dronach, które przepadły nad morzem czy w jeziorach, to może być ciekawa oferta.

Firma Parrot ma w ofercie dron wodolot Hydrofoil Drone.
Po dodaniu gadżetów - dron latający staje się dronem pływającym.
Zamocowany do kadłubu łodzi ruchomy maszt służy do mocowania typowego quadcoptera Parrot Minidrone. Zabawka na wodzie osiąga prędkość 10 km/h.
https://youtu.be/8aK2eS2ciPE
Ale w zasadzie ten dron normalnie nie ląduje na wodzie i nie pływa. Potrafi to dron o nazwie Mariner. Informacje o nim dostępne są już od blisko roku. W internecie polskojęzyczny, jest nawet konflikt kto pierwszy o nim napisał.
https://youtu.be/UaRpTclSwX0
Mariner z kamerką GoPro wygląda jak typowy dron do zdjęć z lotu ptaka. Jest jednak całkowicie wodoodporny. Może lądować, startować z wody, a także zanurzyć się w niej i wykonywać podwodne ujęcia. Wygląda to świetnie, jednak chyba sterowanie ma wiele do życzenia.
Więcej na ten temat na stronie fpvfactory.com, albo na stronie info.dron.pl/mariner-dron-amfibia/ 
Nie wiem czy to pierwszy wpis o tym dronie - ale jest tu sporo materiałów.
Alternatywą dla Marinera wydaje się być Splash Drone – wodoodporny quadcopter z gimbalem opisany w artykule Michała Sitnika 05 marca 2015 (http://tabliczni.pl/2015/03/splash-drone-wodoodporny-quadcopter-z-gimbalem/ ). Dron jest nieco droższy, nie potrafi pływać pod wodą, jest jednak wodoodporny, może lądować i startować z wody i wykonywać zdjęcia bezpośrednio pod taflą wody.

Fajne możliwości ma Łódź podwodna sterowana tabletem (http://tabliczni.pl/2013/02/lodz-podwodna-sterowana-tabletem/) opisana również przez P. Michała w 2013 roku.
To rzeczywiście pływająca kamera, ograniczona jednak długością przewodu.
Ale czas robi swoje w czerwcu 2015 kolejny artykuł Seawolf od TTRobotix – mini łódź podwodna dla GoPro (http://tabliczni.pl/2015/06/seawolf-od-ttrobotix-mini-lodz-podwodna-dla-gopro/).
To prawie łódź podwodna - ta jednak nie polata.
Pływająca podwodna kamera

Źródło: http://ttrobotix.com/product/seawolf
Latanie i pływanie stara się połączyć w dronie amerykańska marynarka. Flimmer (prawdopodobnie „flying swimmer” – „latający pływak”). Ma szpiegować obce okrety podwodne. Posiada zarówno śrubę napędową, skrzydła i 4 ukryte płetwy. 
https://youtu.be/0Og6-oFKoV0
Rozwiązanie to wzorowane jest na zwierzętach występujących w naturze. 

sobota, 29 sierpnia 2015

Pieprz....a ekologia

Dziś jest dla mnie jakiś masakryczny dzień. Wiele fajnych tematów do opisania, wiele zaległości w życiu... Niestety na razie mój czas pochłania praca.
A szkoda, bo pomimo wakacyjnej przerwy ten miesiąc zapowiada się rekordowo.

Ale nie o tym. Po części jednak o ekologi.
Wiadomo, technologie OZE - mniejsza emisja dwutlenku węgla itd.
Pompy ciepła, czynnik chłodniczy - klimatyzacja i samochody.
No i jestem w odpowiednim temacie, który dotyczyć może wielu kierowców.
Na razie tylko nowych modeli aut.
Prosta sprawa wymiana czynnika chłodniczego w klimatyzacji - koszt około 1700 zł.
Robi wrażenie?
Wszystko dla tego, że nowy ekologiczny (albo bardziej ekologiczny) czynnik jest 20-25 razy droższy.
To złodziejskie praktyki dwóch firm, go produkujących oraz nacisk ekologów.

Akurat z ekologią się zgadzam, ale było w miarę tanio, w miarę bezpiecznie, nieekologicznie.
Jest bardziej ekologicznie, bardzo drogo i bardzo niebezpiecznie.
Nowy czynnik jest łatwopalny!

Zgodziłbym się w imię ekologii na czynnik 2 razy droższy.
Efekt - przerabianie nowych aut na stary czynnik - co ważne koszt zwraca się prawie od razu.

Polecam cały artykuł opisujący ten temat:
http://www.auto-swiat.pl/eksploatacja/czynnik-chlodniczy-r-1234yf-czyli-tanio-juz-bylo/vtzcd4

Aktualizacja:
To jednak nie taki nowy temat:
http://www.auto-swiat.pl/eksploatacja/zabojcza-klimatyzacja/genq8

środa, 26 sierpnia 2015

Aplikacja Google wspierająca fotowoltaikę

Aktualizacja (28.08.20150) Kto by się spodziewał że to taki popularny temat. Koniecznie muszę dodać link do aplikacji - można przetestować jej działanie na ograniczonym obszarze
https://www.mapdwell.com/en/newyork
----Koniec aktualizacji
Mapy Google stosuje od dawna. Dodanie możliwości zerknięcia na wygląd ulicy, rzeczywistego miejsca jest dla mnie nie rewelacyjna. Przed każdym wyjazdem w nowe miejsce staram się je najpierw dobrze obejrzeć. Dzięki czemu kiedy jestem na miejscu, już nie zastanawiam się co jest co lub gdzie zaparkować.
Jeszcze niedawno ilość ulic była ograniczona do centrum większych miast. Teraz usługa dotyczy także mniejszych ulic.

Jaki to ma z fotowoltaiką?

Google inwestuje w ekologiczne technologie, zasila swoje serwerownie z źródeł ekologicznych. W zeszłym roku prezentowane były możliwości Google Glass w zakresie ułatwienia pracy inwestorom i wykonawcom instalacji fotowoltaicznych.

Teraz czas na nową aplikacją Google – Project Sunroof ma pomagać w decydowaniu, czy w danym miejscu opłaca się zainstalować panele fotowoltaiczne.

Raczej usługa ta nie będzie tak popularna jak poprzednie, jednak zarówno instalatorzy jak i osoby które planują instalacje paneli fotowoltaicznych na swoich dachach pewnie z niej skorzystają.

Aplikacja ma sprawdzić, jaka instalacja będzie w danym miejscu najlepsza i oszacuje uzysk energetyczny.

W połączeniu z danymi z Google Maps i informacjom z baz danych aplikacja stworzy analizę, uwzględniającą np. powierzchnia i nasłonecznienie dachu.
Niestety póki co trwają testy, aplikacja działa, m.in. w San Francisco i Bostonie. Google planuje zwiększenie zasięgu na całe Stany Zjednoczona, a następnie kolejne kraje. Więc jeszcze na tą usługę musimy poczekać.
Niemniej to kolejne wsparcie idei OZE.

https://youtu.be/_BXf_h8tEes

wtorek, 25 sierpnia 2015

Rekord przejazdu elektryczną Teslą Model S na pojedynczym ładowaniu.

Samochody elektryczne poza wieloma niewątpliwymi zaletami, posiadają wadę związaną ze stosunkowo krótkim czasem i krótszym dystansem jaki można pokonać na pojedynczym ładowaniu. O ile nie stanowi to problemu w przypadku małych pojazdów przewożących turystów po zabytkowym śródmieściu, o tyle problem ten narasta w przypadku aut rywalizujących z konwencjonalnie napędzanymi limuzynami.

Oficjalny średni zasięg Tesli Model S P85D to 295 mil. Dwóch Duńczyków udowodniło jednak że można przejechać znacznie dalej na jednym ładowaniu.
Nowy, ustanowiony przez nich rekord przejazdu Teslą, to dystans 728,7 km (452,8 mil). Jest to zapewne imponujące osiągniecie, jednak dość mocno zmanipulowane. Starali się jechać ze stałą prędkością, z wyłączoną klimatyzacją i radiem.
Samochód został specjalnie oznakowany, ponieważ z założenia miał poruszać się drogami publicznymi z prędkością w granicach 25 mil na godzinę. 
W trakcie bicia rekordu jazdy na jednym ładowaniu.
Źródło: kadr z filmu - https://youtu.be/Z5W4LJ5zL9g

Oglądając film widać, iż panowie wybierali także wolniejsze drogi.
W takich warunkach bicie rekordu oraz uzyskanie takiego wyniku wymagało jazdy przez ponad 18 godzin ze średnią prędkością 24,2 mili na godzinę (prawie 39 km na godzinę) (nie była to jednak ciągła jazda - panowie musieli rozprostować nogi).
Elon Musk ogłaszał niedawno, znaczące zwiększenie zasięgu Tesli do końca 2015 roku. Duńczycy postawili więc przed nim konkretne zadanie, liczę jednak że kroki przez nich podjęte nie będą konieczne.

Dlaczego?

W II kwartale tego roku firma Elona Muska sprzedała ponad 11,5 tys. egzemplarzy prezentowanego auta. (O ponad 50% niż rok wcześniej). Według prognoz w ciągu roku sprzedaż osiągnie 50-55 tys. aut. Są to ilości (i pieniądze), które musza sprzyjać dalszemu rozwojowi.

Źródło: https://youtu.be/Z5W4LJ5zL9g

Żródła:
http://www.kitguru.net/channel/generaltech/jon-martindale/tesla-s-p85d-sets-record-for-distance-driven-on-single-charge/
http://www.i4u.com/2015/08/94444/danish-tesla-drivers-set-world-record-4528-miles-single-charge

PS. No i po wakacjach. Czasu jeszcze mniej niż przed wakacjami :-)